Kategorie
Porady

Jak napisać anonimowo wiadomość i ją do nas wysłać np. w celach kontrwywiadowczych?

Najpierw chcemy wam powiedzieć, że anonimowość nie jest czymś złym. Każdy człowiek ma prawo do anonimowości, a także do obrony kontrwywiadowczej swoich demokratycznych inicjatyw.

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wielokrotnie uznawał prawa do anonimowego wypowiadania się, wywodzące się z Pierwszej Poprawki.

Przeglądarka Tor

A teraz do rzeczy. Potrzebna jest nam przeglądarka do Tora. Tutaj do pobrania: Tor Project | Anonymity Online[pobierz]

Plik instalujemy i mamy do dyspozycji Tor Browser. Działa jak każda przeglądarka z tym, że ukrywa nam nasz IP. Dzięki temu jesteśmy niewidzialni i możemy korzystać z naszej wolności słowa oraz demokracji bez ostracyzmu i nielegalnych reperkusji (od wszelkiej maści FiU).

Anonimowy, kontrwywiadowczy e-mail

Teraz potrzebujemy anonimowego adresu e-mail, z którego możecie bezpiecznie przesłać do nas wiadomość. Proponujemy serwis Anonymous Email Provider DNMX (wpisujemy w zainstalowany wcześniej przez nas Tor Browser adres: http://hxuzjtocnzvv5g2rtg2bhwkcbupmk7rclb6lly3fo4tvqkk5oyrv3nid.onion/

W zwykłej przeglądarce to nie zadziała. 😉

Wybieramy REGISTER. Wpisujemy nazwę skrzynki, dwa razy hasło i captcha i już mamy swój anonimowy adres e-mail. Możemy wspierać wolność słowa i prawdziwą demokrację.

Nie zapomnij zapisać sobie hasła gdzieś w kajeciku. 😉

Nieco bardziej zaawansowani użytkownicy mogą wydzielić jeden komputer wykorzystując cały system operacyjny: Tails

Każda wywiadowcza i kontrwywiadowcza działalność podziemia ratującego dzieci przed FiU zasługuje na najwyższy szacunek.

Nasz bezpieczny e-mail to: 873465@dnmx.org

To tyle! I już możesz korzystać z prawdziwej wolności słowa.
(nie wykorzystuj tych narzędzi do łamania prawa)

Jesteśmy Legionem!

Wspieraj Dobrego Tatę!

Kategorie
Nauka

Cybernetyczne przyczyny alienowania rodzicielskiego w sądach

Cybernetyka jest nauką o sterowaniu. Cybernetyka społeczna (socjocybernetyka) to dziedzina zajmująca się procesami, celami i metodami sterowania społeczeństwem. Marian Mazur – prekursor cybernetyki napisał książkę pt. „Cybernetyka i charakter”, która dała nam narzędzia do niniejszych badań. Poniżej przedstawiamy w sposób skondensowany główne wnioski. Jakie są cybernetyczne przyczyny alienowania rodzicielskiego?

Analiza zachowań alienatorek w togach

W wyniku analizy cybernetycznej charakterów sędzi i adwokatek alienatorek, którą przeprowadziliśmy na podstawie ich zachowań wynika w stopniu wysoce prawdopodobnym, że takie kobiety na wysokich stanowiskach, czerpią satysfakcję i mają przyjemne doznania z przemocy, którą zadają, obserwują lub umożliwiają. Przemocy wobec słabszych.

W związku z tym, iż większość z nich nie próbuje się odważyć swojej agresji wyeksponować wobec tych silniejszych np. w kierunku swoich przełożonych (co mogłoby wiązać się z nieprzyjemnymi konsekwencjami np. utratą stanowiska, apanaży.) Dlatego upust wewnętrznej, skumulowanej agresji kierują do osób podległych, niepełnoletnich, zależnych od nich, niepełnosprawnych, nad którymi mają władzę itd.

Te kobiety najprawdopodobniej uznają, że przemoc matek alienatorek wobec ojców i ich dzieci jest uzasadniona. Zatem każdy dowód na tę przemoc będzie tylko utwierdzał takie osoby w przekonaniu, że ich postępowanie i decyzje są słuszne, oraz że nie powinno się zakłócać tego procesu (znęcania się na słabszych) i go przerywać. Wszak jest to zgodne z ich wartościami i rozumieniem natury ludzkiej (na podstawie swoich wewnętrznych przeżyć). Nieuświadomione, pierwotne, krwiożercze instynkty dominują u takich osób i są cybernetycznym, utajonym motywem ich decyzji.

Nadzieja na przyszłość

Wierzymy, że za kilka dziesięcioleci lub szybciej takie osoby będą wykluczane z pełnienia istotnych funkcji w społeczeństwie do czasu przepracowania swojej agresywnej natury podczas cybernetycznych sesji terapeutycznych.

Jeszcze całkiem niedawno osoby pełniące funkcję sędziego mogły przecież bezkarnie dokonywać mordów sądowych. Tak zginął wyjątkowy człowiek, bohater rtm. Witold Pilecki. Dziś bezkarnie mogą znęcać się nad ojcami. System zagospodarowuję agresję takich osobników i się nią żywi.

System wykorzystuje sadyzm

Sadyzm i różne formy psychopatii występują w obecnych czasach znacznie częściej u osób na wyższych stanowiskach. Zaburzone osoby, aby bezkarnie mogły realizować swoją zbrodniczą naturę chronią się najczęściej za jakimiś stanowiskami/instytucjami. Czym wyższe stanowisko, tym szersze pole i możliwości do znęcania się nad innymi. Ochronione otoczką instytucji zawsze mogą się wytłumaczyć, że działały dla dobra danego podmiotu, w jego imieniu i na jego odpowiedzialność.

Taki wirtualny byt w przeciwieństwie do obywatela nie może ponieść żadnych rzeczywistych konsekwencji za wyrządzone krzywdy ojcom i dzieciom, czy szerzej obywatelom. Osoba dokonująca zbrodni w imieniu np. wymiaru sprawiedliwości najczęściej jest też bezkarna i tym śmielej realizuje swoje chore potrzeby.

Kolejny cios w ofiarę

Konsekwencję działań alienatorek w togach może ponieść ewentualnie np. Skarb Państwa, co w rzeczywistości oznacza, że po raz drugi zostaje skrzywdzona ofiara, wszak to jej środki (odebrane pod przymusem) zasilają kasę państwa i są jej wypłacane w symbolicznej wysokości (pomniejszonej o koszt całej procedury) po wieloletniej, wyniszczającej i heroicznej walce.

Kategorie
Interwencje

Dla rzecznika praw obywatelskich Marcina Wiącka ojcowie nie są obywatelami? Prawda jest brutalna

Zaledwie przed miesiącem polski rzecznik rzekomo praw obywatelskich postanowił poprosić Zbigniewa Ziobrę aby ten uznał, że alienowania rodzicielskiego nie ma. Zgodnie z wytycznymi dziwnej organizacji GREVIO. Chce żeby uczyć o tym sędziów, specjalistów z OZSS i pracowników socjalnych. Wynika z tego, że ojcowie nie są obywatelami. Następnym etapem będą pewnie prośby pana Wiącka o wdrożenie kar za użycie tego określenia w przestrzeni publicznej. Taki to rzecznik.

Czym jest GREVIO?

Inicjatywa rzecznika w sprawie alienowania rodzicielskiego została wykonana na zlecenia tej niejasnej dla obywateli i niedemokratycznej struktury, która została ustanowiona przez Konwencję Stambulską. Statut wytworzony na tym zlocie określa, że członków tej ekipy będzie od 10 do 15 z zachowaniem równowagi płci (obecnie jest ich 15 w tym 2 mężczyzn – sic!). Możliwe zatem, że funkcjonują tam jakieś humanistyczno-feministyczne systemy logiczne, które określają stosunek 13:2 jako równowagę.

Regulamin tego tajemniczego ciała międzynarodowego został przyjęty przez ministrów spraw zagranicznych w 2014 roku. Zatem ze strony Polski jeszcze przez Platformę tzw. Obywatelską. Na samym początku objęcia tego stanowiska przez Grzegorza Schetynę. A kto stworzył ten regulamin? Ta informacja jest okryta tajemnicą.

Kto rządzi GREVIO?

Tego możemy się jedynie domyślać analizując Curriculum Vitae Prezes tej instytucji. Jest nią Iris Laurasi z małej Albanii. Swoją karierę rozpoczęła od pracy dla Foundation Soros New York. Pisze o sobie: dziennikarka i działaczka praw kobiet. A jak wiemy termin „prawa kobiet” to sprytny pseudonim matriarchatu. Ma konto na Twitterze, gdzie każdy może jej podziękować (zrób to teraz) za jej troskę o dzieci i ojców: https://twitter.com/luarasi

Kim jest rzecznik?

Marcin Wiącek został wybrany rzecznikiem po 10 miesięcznym pacie w polskim parlamencie. Był forsowany przez PSL i… Jarosława Gowina. To najgorsza rekomendacja dla obywateli. Jarosław Gowin bowiem jest/był? (podobno stracił kontakt z rzeczywistością, gdy pozbawiono go stołka) najprawdopodobniej nieudolnie zakamuflowanym sprzymierzeńcem wielkiego kapitału, a więc także wyciskania obywateli dla zysku garstki elit – w kontekście tak lokalnym, jak i globalnym. Dlaczego jednak cały PiS się zakiwał i poparł tego rzecznika pozostaje zagadką.

Rzecznikowi nadano tytuł dr hab. z dziedziny prawa – określanej w naszych czasach nauką. Pracował na Uniwersytecie Warszawskim w katedrze praw człowieka.

Należy nadmienić, że w Polsce mamy całkiem sporą grupkę “naukowców”, “ekspertów”, i wreszcie zwolenników praw człowieka, którzy jednak nie zauważyli, że od 1989 r. do 2015 r. państwo polskie pozbawiało środków nawet osoby o dochodach poniżej minimum egzystencji (Kwota Wolna od Podatku wynosiła 3091 zł), skazując je w rzeczywistości na utratę zdrowia i powolną śmierć (ewentualnie na szukanie jedzenia po śmietnikach). Natomiast z całą pewnością z uprawniania tych „praw człowieka” zakupiono wiele eleganckich samochodów i została zbudowana nie jedna luksusowa willa dla “ekspertów”.

Prośba do Zbigniewa Ziobro oznacza, że ojcowie nie są obywatelami?

A zatem 2 grudnia tego roku Pan Wiącek stworzył kuriozalne w swojej wymowie pismo, wnoszące absurdalny postulat, jakoby zjawiska alienowania rodzicielskiego nie było. W ten sposób wywiera presje na polskie instytucje forsując mało transparentną, niedemokratyczną, nielogiczną i pozbawioną wglądu w fakty agendę organizacji GREVIO.

Czy zatem rzecznika można uznać z dużym prawdopodobieństwem za agenta obcych wpływów? Oceńcie to sami.

My zadaliśmy kilka pytań i przesłaliśmy je do wiadomości m.in. do Pana Ministra Ziobro.

inf publ RPO GREVIO anon – Dla rzecznika praw obywatelskich Marcina Wiącka ojcowie nie są obywatelami? Prawda jest brutalna
Kategorie
Porady

Niepełnosprawność dziecka dla kasy? To robią perfidne matki

Od kilku lat lawinowo rośnie liczba orzeczeń dotyczących niepełnosprawności wśród dzieci. Tendencja wzrostowa ma ścisły związek z ilością rozwodów. Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Niepełnosprawność dziecka bowiem, to świetny „zarobek” dla samotnej matki. Jeszcze 7-8 lat temu prym wiodły dzieci z zespołem Aspergera, w ostatnich latach na prowadzenie zdecydowanie wysuwa się mutyzm wybiórczy.

Mutyzm wybiórczy, to zaburzenie o charakterze psychologicznym. Polega ono na tym, że w sytuacjach stresowych dziecko nie może mówić. Po prostu stoi sparaliżowane strachem i nie może wypowiedzieć słowa.
W tym wypadku pojęcie „sytuacja stresowa” może oznaczać np. wizytę u lekarza, zakupy w sklepie, egzamin w szkole czy odwiedziny u sąsiadki. Czyli sytuacje zupełnie normalne dla człowieka bez tego zaburzenia.

Dlaczego o tym piszę?

Dlatego, że mutyzm wybiórczy można łatwo przypisać dziecku w związku z przeżyciami, jakie spotykają dzieci podczas rozwodu rodziców, albo po powrocie z migracji, kiedy dziecko urodziło się za granicą i spędziło tam pierwsze lata swojego życia.

Rozwody są plagą ostatnich lat, a za tym idzie orzeczenia o niepełnosprawności maluchów. Dziecko samo obronić się nie może, więc można mu przypisać wszystko.

Jeśli dzieci faktycznie zmagają się z jakąkolwiek niepełnosprawną, doświadczony pedagog rozpozna na pierwszy rzut oka, a jeśli to jest choroba dla „zasiłku”, to również można szybko zauważyć, pod warunkiem, że dziecko regularnie uczęszcza do przedszkola czy szkoły.

Rozwody, a choroby i niepełnosprawność dziecka

Wyobraźmy sobie taką sytuację, a przecież większość na pewno wcale nie musi sobie wyobrażać. Małżeństwo dostaje rozwód, matka – taka u nas tradycja – odcina dziecko od ojca, zamyka w domu, odcina od rówieśników i rodziny byłego męża. Po czym zaczynają pojawiać się problemy, najpierw lęki, potem brak jakiejkolwiek rozmowy z „obcymi”. Diagnoza – mutyzm wybiórczy. Od diagnozy już prosta droga do orzeczenia. Kilka, a często jedna wizyta u psychiatry, kilka stówek i orzeczenie gotowe.

Mama dostaje dodatkowo 1971 zł zasiłku na świadczenia pielęgnacyjne na niepełnosprawność dziecka, bo przecież w takiej sytuacji pracować nie może, do tego alimenty, 500+ oraz inne zapomogi, o które mogą starać się matki dzieci niepełnosprawnych. Dodatkowo w sytuacji choroby dziecka sprawa podniesienia alimentów, dla sądu również jest prosta, a ojcowie z góry są na przegranej pozycji. Przecież terapia oraz leki kosztują, zatem miesięczne koszty utrzymania dziecka podnoszą się znacznie. Kto ma za to płacić? Oczywiście ojciec, dla sądu to nie podlega żadnej dyskusji.

Koleżanki zawsze doradzą

Rusza machina doradzania, którą najlepiej widać w szatni najmłodszych uczniów. Jedna, druga, trzecia mama rozwiedziona i okazuje się, że każde dziecko niepełnosprawne.

– Aniu idź do ośrodka pomocy społecznej należy ci się dopłata do czynszu

– Dzięki Magda, a wiesz, że dopłata do leków też ci się należy?

– Wiem, wiem, poza tym dziecko moje ma również darmowe obiady w szkole, a mnie za obiady płaci ośrodek pomocy społecznej

– No tak, przecież nie mamy żadnego dochodu

– Aha, żebyś nie zapomniała, że dopłata do prądu również jest dla nas

Po chwili wtrąca się Małgosia:

– Dziewczyny, koniecznie zapiszcie dzieci do Fundacji, ja mam badania bez kolejki, a w wakacje darmowe turnusy rehabilitacyjne, na które jeżdżę jako opiekun mojego dziecka, co odpocznę to moje. Do tego dostałam zwrot za laptopa, a wiecie, jak z fakturami, zawsze się ktoś znajdzie co wypisze, tak na laptopa, jak i terapię. Byłam u adwokata, jutro składam do sądu o podniesienie alimentów, wam też to radzę.

– Wiesz, że o tym nie pomyślałam – dodaje Ania

– Dziewczyny, spotkajmy się może na kawie jutro, jak przyprowadzimy dzieci i obgadamy wszystko.

– Świetny pomysł, to do jutra…

Tak, tak szkolne szatnie albo w ogóle spotkania przed szkołą to kopalnia wiedzy. Jedna matka, drugiej matce i tak mamy w każdej klasie kilkoro dzieci niepełnosprawnych.

Co na to ojcowie?

Ojcowie, choć często mają pełne prawa, nie mają pojęcia co za plecami kombinują ich byłe żony. Z reguły dowiadują się już po fakcie, gdy dostaną wezwanie do sądu na sprawę o podniesienie alimentów. Argumentem jest oczywiście niepełnosprawność dziecka. Orzeczenie jest „klepnięte”, a matka już dawno przecież korzysta z wszystkich przywilejów.

Jak zachować się w takiej sytuacji?

O ile ojciec interesuje się dzieckiem może walczyć. Jednak w Polsce, to walka z wiatrakami. Można stracić oszczędności życia na adwokatów, a matka przecież i tak zawszę będzie kochającą matką Polką, która wszystko robi tylko dla dobra dziecka i żaden sąd nie uwierzy, że to orzeczenie powstało na kolanie, często nawet bez wizyty dziecka u lekarza. Za kilkaset złotych.

Czy matki mają świadomość, co fundują swoim ukochanym dzieciom?

Na przestrzeni ostatnich lat, okazuje się, że dziecko to świetna maszynka do robienia pieniędzy. Na rozwodzie można tylko zyskać. Wystarczy przycisnąć małżonka, żeby kupił mieszkanie, bo przecież z dzieckiem na wynajmie, to jakoś nie bardzo. Kilka lat z zaciśniętymi zębami z każdą dodatkową pracą – w imię spłaty kredytu na zakup mieszkania, a potem można już tylko złożyć pozew o rozwód.

Rozwiedzione wcześniej koleżanki zawsze doradzą, co można zyskać na rozstaniu. Mieszkanie przecież zawsze dla matki, bo jest dziecko, więc na ulicę nikt matki nie wygoni. W dodatku już spłacone. Samochód zwykle też zostaje matce, bo która pojedzie komunikacją z dzieckiem gdziekolwiek, a taksówka za droga. Tatusiowie dla dobra dziecka są w stanie wiele zrobić, i jest to zrozumiałe, bo przecież to ich wymarzone dziecko. Bowiem często nie mają świadomości, że to zwykła gra psychologiczna. Rusza od razu cała lawina pomysłów, co jeszcze można z byłego męża „wycisnąć”, żeby zapewnić sobie byt do końca życia, nie kalając się żadną pracą.

A „niepełnosprawne” dzieci trafiają często na terapię z faktycznie chorymi dziećmi, które wymagają stałej opieki. Mama ma czas na kino, teatr, fryzjera, kosmetyczkę, spa, solarium i wszelkie inne przyjemności. Dziecko jakby nie było zarabia w tym czasie kasę. Rodzi się tylko jedno pytanie: Gdy dziecko dorośnie i zrozumie co się wokół niego dzieje, jak kochająca mamusia mu to wszystko wytłumaczy? Czy nie bierze pod uwagę, że dziecko ją znienawidzi za to co mu zrobiła?

Koniec podstawówki koniec problemów?

Orzeczenia wydawane są na jeden etap edukacji, czyli na etap I-III i IV-VIII. Często dzieci „niepełnosprawne” opuszczają zajęcia, aby tylko potwierdzić swoje deficyty. Matka przed ojcem i sądem musi przecież mieć argumenty i to dość solidne na niepełnosprawność dziecka. Dzieci zaczynają mieć zaległości w nauce, często nie otrzymują promocji do kolejnych klas. Mają coraz większe lęki, mają problemy z emocjami, zaczyna się stosowanie leków psychotropowych. Leki – to kolejne świetne rozwiązanie – dziecko śpi, mamusia idzie szukać kolejnego tatusia, a dziecko na pewno się nie obudzi, albo organizuje randkę w domu, tak w razie coś dla bezpieczeństwa.

Niepełnosprawność dziecka nie znika jednak wraz z wiekiem. Mamy doskonale wiedzą, że jak „załatwią” stopień umiarkowany, to tatuś płaci alimenty do końca życia dziecka, bo przecież takie dziecko nie może pracować. Zatem alimenty rosną wraz z potrzebami niepełnosprawnego dziecka, bo drożeją „wizyty”, drożeje „terapia”, drożeją „leki”. Wg polskiego prawa rodzice mają łożyć po połowie na utrzymanie dziecka. Jak to wygląda w praktyce, doskonale wiecie.

Co dalej z nauką?

Dzieci z lekkim stopniem niepełnosprawności (potrafiące czytać i pisać) często trafiają do Ochotniczych Hufców Pracy lub Zakładów Doskonalenia Zawodowego, gdzie uczą się konkretnego zawodu, ale już dzieci z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności (nie potrafiące czytać i pisać, których sprawność intelektualna zatrzymała się na etapie 9-latka) trafiają np. do ośrodka socjoterapeutycznego, bowiem dzieci niepełnosprawne są wycofane społecznie i wymagają stałej terapii. A co robi w tym czasie mama? Mama ma wolną chatę, dziecko jest w ośrodku z internatem, a kasa dalej wpływa na konto.

Co na to dyrektorzy szkół?

Dyrektorzy doskonale wiedzą, dyrektorzy mówią głośno w swoim środowisku, że opinie i orzeczenia, to kopiuj wklej, tylko dane dzieci się zmieniają. Dlaczego nic z tym nie robią? Każdy chce pracować, każdy zwykle ma rodzinę, o której bezpieczeństwo się boi. Rozwiedzione matki walczące o kasę w imię niepracowania do końca życia, uwierzcie, że są zdolne do wszystkiego. Dopóki sądy będą przyklaskiwać każdemu „świetnemu” pomysłowi matki, ilość niepełnosprawnych dzieci dla kasy na pewno nie zmaleje.

Jak tak dalej pójdzie, to panowie, będą się bali zostać ojcami, bo schemat „dzieci dla kasy” staje się coraz bardziej powszechny i coraz bardziej opłacalny z każdym nowym pomysłem naszego pro rodzinnego państwa.

Skąd moje doświadczenia?

Z kilkunastoletniej praktyki – pracy w szkole podstawowej, ośrodku socjoterapeutycznym, szkołach dla dorosłych ,współpracy z różnymi organami, które decydują o niepełnosprawności dzieci.

Tatusiom życzę dużo siły do walki, choć zdaję sobie sprawę, że jest to walka z wiatrakami. W razie potrzeby służymy pomocą i radą, jak zachować się i przede wszystkim co robić, żeby pod wpływem emocji, swojej sytuacji nie pogorszyć. Trzeba mieć na uwadze, że w takich przypadkach matki często ograniczają prawa rodzicielskie ojcom, aby móc diagnozować dzieci bez żadnych przeszkód w imię „kasy”. I pamiętajcie, wasze nowe partnerki (jeszcze nie żony), prowadząc z wami wspólne gospodarstwo przyczyniają się do powiększenia waszych dochodów, a tym samym podniesienia alimentów. Jednak ojcowie, jak i matki, też mają swoje sposoby. Zawsze trzeba być czujnym i krok do przodu, choć doskonale wiem, jakie to trudne.

*Imiona bohaterek zostały zmienione na potrzeby artykułu

*Artykuł powstał na podstawie sytuacji mających miejsce m.in. w Kielcach

*Dla bezpieczeństwa – imię i nazwisko autora pozostaje do wiadomości administratora strony

Wesprzyj nasze działania

Sprzeciwiamy się praktykom perfidnych matek!

Kategorie
Bez kategorii

Sąd daje nagrodę za zdradę kobiecie, która zniszczyła rodzinę. Historia prawdziwa nr 312

Mam dwójkę dzieci – córka 13 lat i syn 10,5 roku. W grudniu 2020 roku złożyłem pozew o rozwód z powodu zdrady żony (dowód ze śledztwa detektywistycznego) oraz z moimi kontaktami – dwa pełne weekendy i każda środa po szkole do czwartku i miejscem zamieszkania przy matce, czyli w moim domu. Zatem także przy mnie.

Nie chcę stracić kontaktu z dziećmi, a żona zaprzecza zdradzie i nie chce się wyprowadzić. Mieszkamy we wspólnym domu. Żona złożyła odpowiedź na pozew, w którym zaprzeczyła zdradzie oraz wniosła o kontakty dwa razy w miesiącu dla mnie (sobota 11.00 -niedziela 16.00).

W czerwcu 2021 roku wniosła o zabezpieczenie alimentów w kwocie po 3000 PLN na dziecko argumentując to moimi wysokimi zarobkami, które zmanipulowała podając PIT z 2019 (w którym dostałem jednorazową odprawę w związku z likwidacją miejsca pracy) jako PIT 2020, dodatkowo skłamała iż nie łożę na dzieci od stycznia 2021 roku.

W nagrodę za zdradę wg sądu cztery tysie miesięcznie od Taty dla pani się należą

Ku mojemu zaskoczeniu na posiedzeniu niejawnym sąd przyznał zabezpieczenie w kwocie po 2000 zł na każde z dzieci. W uzasadnieniu sąd stwierdził, że rzeczywiście kwota wydaje się wysoka ale ponieważ tyle zarabiam to jest jak najbardziej słuszna. Zażalenie poziome z aktualnymi zarobkami, udokumentowanym dbaniem o dzieci (pranie, sprzątanie, odrabianie lekcji, gotowanie, wspólne wakacje) zostało oddalone.

Niestety żona wniosła teraz o zabezpieczenie całkowitej władzy rodzicielskiej oraz miejsce zamieszkania przy matce. Na świadków powołała swoich rodziców. Żona uzasadnia swój wniosek wieloletnim zaangażowaniem ze swojej strony w proces wychowawczy. Wg niej zawsze była rodzicem tzw. pierwszoplanowym oraz moim złym wpływem na syna.

Boję się bardzo, że tym razem sędzia też będzie stronnicza. Proszę o kontakt.

Kategorie
Nauka

Agresja i przemoc kobiet – badania naukowe

Niewłaściwe zachowanie kobiet nie znajduje często odpowiedniej reakcji w społeczeństwie.

Utarło się, że kobiety raczej trzeba chronić, niż się przed nimi bronić. Okazuje się jednak, że kobiety potrafią być bardziej okrutne od mężczyzn zwłaszcza w swoich “konkurencjach koronnych”: niszczenia reputacji, insynuacji, rozsiewania plotek czy też alienowania rodzicielskiego (znęcanie się nad dzieckiem i najczęściej tatą (lub innymi bliskimi) polegające na psychicznym lub fizycznym izolowaniu ich od siebie). Zdarzają się też czyny skrajnie haniebne, egzystencjonalnie ostateczne, jak ten, który dotyczy naszej patronki Hani z Kłodzka.

Dlatego chcemy Państwa zaprosić do ankiety, która może być wstępem do szerszych i dokładniejszych badań naukowych (o ile znajdą się w Polsce odważni naukowcy).

Czy była stosowana wobec Ciebie agresja lub przemoc ze strony kobiety?Wybierz jedną z pięciu możliwych odpowiedzi (badania naukowe)
Kategorie
Interwencje

Narzeczona postanawia działać. Chce pomóc alienowanemu partnerowi cd. + nasza odpowiedź (Sprawa 265)

Dziękuję bardzo za poradę i pomoc.

Mam jeszcze pytanie dotyczące terminów wizyt dzieci. Matka dzieci nie zgadza się na wydawanie dzieci w określonym terminie, tym samym nie stosując się do wyroku sądu. Zdarzają się jednak sytuacje, że w zamian za to wyznacza inny termin – kompletnie nie mający nic wspólnego z regularnymi wizytami. Co zrobić w takim przypadku?

Mój narzeczony wcześniej korzystał z każdej takiej okazji, żeby tylko spędzić czas z synami, ale jest manipulacja matki. Czasami te terminy pokrywają się z terminami kiedy mamy już jakieś plany, mimo to wiele razy były zmieniane, żeby mógł się zobaczyć z dziećmi.

Mamy podejrzenie, że matka dzieci robi to po prostu tylko dlatego, żeby w sądzie powiedzieć, że wyznaczyła termin alternatywny, ale ojciec dzieci z niego nie skorzystał. Narzeczony chciał uniknąć “wpadki” przed sądem i stawiał się po dzieci. Jak taka sytuacja jest postrzegana w ogóle przez sąd? Czy powinien korzystać z takich możliwości czy raczej nie?

Z jednej strony chce zabierać dzieci nawet poza terminem (mimo, że jest to obciążające, bo zawsze matka dzieci wszczyna jakąś awanturę), ale drugiej strony nie chce ulegać manipulacji. Wyrok sądu powinien być ważniejszy w takiej sytuacji, ale czy rzeczywiście jest?

Nasza odpowiedź:

W sytuacji, gdy matka wyznacza inny termin spotkania, Sąd niestety ale może potraktować to przychylnie, gdyż matka pokazuje jakieś swoje starania, żeby spotkanie nie przepadło. I będzie robić wrażenie na Sądzie, że współpracuje w celu odrobienia utraconego spotkania.

Zagrożenie grzywną za utrudniane kontaktów i udowodnienie celowości i zamiaru działania matki jest kluczowe. Zbierajcie na to dowody; świadków, nagrania i zrzuty ekranów z wiadomości. Nie zgadzajcie się też na każdą propozycje ze strony przeciwnej, zwłaszcza w ostatniej chwili. Niestety ale musicie uzbroić się w cierpliwość. Ojciec, jeśli zgadza się na spotkania w innym terminie wyznaczonym przez matkę, pokazuje przed Sądem, że jest dla dziecka elastyczny i potrafi poświecić plany, aby zobaczyć dziecko. Wykazuje tym wielkie zaangażowanie i bezkonfliktową/ugodową postawę.

Pamiętajcie to matka tworzy sztuczny konflikt i utrudnia spotkania i to do Was należy wykazanie tego przed Sądem, do którego w pierwszej kolejności zgłaszacie wniosek o zagrożenie karą.

Kategorie
Interwencje

Nasza odpowiedź (Sprawa 265)

Przede wszystkim należałoby zacząć od złożenia wniosku o zagrożenie karą grzywny za niewykonywanie kontaktów z dzieckiem. np. zagrożenie 1000 zł za każdy utrudniony lub niezrealizowany kontakt. Jeśli takie ostrzeżenie nie zmieni nic w zachowaniu pozwanej trzeba wystąpić z wnioskiem o nakaz grzywny. Jeśli pozwana nie zapłaci, wtedy należy rozpocząć egzekucje u komornika.


Także można złożyć wniosek w wydziale cywilnym o naruszenie dóbr osobistych Pani narzeczonego w postaci utrudniania kontaktów z małoletnim wynikających z orzeczenia Sądu.
Jeśli zagrożenie oraz nakazy grzywny nie poskutkują. Proponowałabym złożyć wniosek o zmianę miejsca pobytu dziecka, z uwagi na to, że pozwana zagraża dziecku, nie stosuje się do orzeczeń Sądu, wpływa demoralizująco i jest źródłem konfliktu.

Opinia SN – 27 Listopada 2014r – BSAI-021-365/14:

“Celowe działanie jednego z rodziców który dąży do udaremnienia wszelkich prób zawarcia porozumienia pragnąć aby władza została jemu powierzona jest zwykle sprzeczne z dobrem dziecka i może (powinno) doprowadzić do orzeczenia odmiennego od oczekiwanego przez tego rodzica.”
“Brak reakcji sądu na ujawnioną w toku postępowania niewłaściwą postawę rodzica i pozostawienie takiemu rodzicowi pełnej władzy rodzicielskiej stanowi naruszenie zarówno istotny, jak i celu przepisu art 58 par 1 i 1a k.r.o., na co zwraca się uwagę w literaturze przedmiotu”.

Ponadto możecie państwo zgłosić na Policji lub bezpośrednio w Prokuraturze (lepiej) przemoc psychiczną (znęcanie) polegające na utrudnianiu lub uniemożliwianiu przez matkę (osobę fizyczną) spotkań z osobą bliską (Art. 207. [Znęcanie się] § 1. KK).

Kategorie
Interwencje

Narzeczona postanawia działać. Chce pomóc alienowanemu partnerowi (Sprawa 265)

Sytuacja dotyczy mojego narzeczonego, który jest po rozwodzie. Jego była żona od czasu rozwodu nie chce wydawać dzieci, ponieważ… sama nie wie dlaczego (najprawdopodobniej, aby zrobić na złość).

Po krótce opiszę sytuację, jednak jest to naprawdę niewielki ułamek sytuacji jakie mają miejsce.

Mój narzeczony zdecydował się na rozwód między innymi ze względu na agresywne zachowanie swojej ówczesnej żony. Zachowywała się w stosunku do niego w sposób co najmniej nieodpowiedni, wyzywając, niszcząc rzeczy, wybijając szyby w drzwiach, uderzanie w niego różnymi przedmiotami, a gdy wpadała w szał również okładała go pięściami.

Sam rozwód był dość ciężki, ponieważ była żona mojego narzeczonego uciekała się do różnych manipulacji, udawała ofiarę, podczas gdy nękała mojego narzeczonego wizytami, telefonami o różnych porach dnia i nocy oraz ciągłymi SMSami i wiadomościami głosowymi, w których groziła oraz szantażowała mojego narzeczonego (sprawa została zgłoszona do prokuratury i jest w trakcie). Zanim doszło do rozwodu minęły dwa lata, ze względu na ciągle zmieniane zdanie przez pozwaną.

Na pierwszej rozprawie narzeczonego zostało wydane zabezpieczenie kontaktów z dziećmi, ale zdarzały się sytuacje, że matka nie pozwalała widywać się dzieciom z ojcem. Obecnie dzieci mają 6 i 4 lat i od czasu rozwodu widziały się z ojcem tylko kilka razy i to na warunkach postawionych przez matkę (w ciągu ok. 6 mc). Każdy z nas myślał, że kiedy dojdzie do rozwodu, wyrok będzie prawomocny to emocje opadną i dzieci będą mogły widywać się z ojcem, niestety tak się nie stało, a nawet sytuacja się pogorszyła, ponieważ niewydawanie dzieci jest robione z premedytacją.

Według zabezpieczenia mój narzeczony powinien dostawać dzieci co drugi weekend w sobotę od 10 do 16 oraz niedzielę od 10 do 16. Przez sytuację materialną jaką mój narzeczony miał podczas rozwodu (wynajmował pokój) sąd uznał, że dzieci mogą być wydawane tylko na dzień bez nocowania, za to w wakacje są konkretne daty, od kiedy do kiedy dzieci mogą być na noc u ojca. Sąd również uznał, że dzieci są bezpieczne w obecności ojca i nie miał on obowiązku wskazywania adresu pod jakim będzie przebywał z dziećmi, ale prawa rodzicielskie ma ograniczone w związku z konfliktem z byłą żoną. Pierwotnym powodem nie wydawania dzieci był rzekomy brak kontaktu z ojcem dzieci, dlatego była żona naciskała na podanie numeru telefonu. Nadmienić muszę, że przy każdym odbiorze oraz odprowadzaniu dzieci była żona coś komentuje, często jest agresywna względem mojego narzeczonego, przeklina, pluje, wiąże się to z licznymi interwencjami policji co oczywiście widzą dzieci. Po kilku miesiącach naciskania o podanie numeru telefonu, mój narzeczony założył numer specjalnie do kontaktów z dziećmi i podał swojej byłej żonie, aby mogła wydawać mu dzieci. Mój narzeczony myślał, że jeżeli wyciągnie rękę to w końcu coś się zmieni. Niestety nic bardziej mylnego, do spotkania z dziećmi doszło tylko w jeden weekend. Telefon „dla dzieci” zrobił się telefonem do wylewania frustracji, kolejnych wiadomości o charakterze nękającym oraz obrażającym.

W rzeczywistości była żona mojego narzeczonego ma bardzo duży problem z tym, że on kogoś ma, chociaż do naszego spotkania nigdy nie doszło, bardzo często jestem obrażana a groźby są kierowane również w moją stronę.

Po pewnym czasie matka dzieci zaczęła wymuszać na narzeczonym podanie adresu zamieszkania i to nawet nie chodziło o adres pod jakim będą przebywać dzieci tylko konkretnie o nasz adres zamieszkania. Nie chcemy go podawać, ponieważ nauczeni doświadczeniem jesteśmy więcej niż pewni, że pod naszym mieszkaniem może dochodzić do różnych nieprzyjemnych sytuacji, a my nie chcemy dosłownie, aby z naszego domu robiono patologię.

To jedyne miejsce gdzie dzieci mogą tak naprawdę odpocząć, nie ma żadnych interwencji policji, nie ma krzyków, złości, przekleństw, nie chcemy im zabierać tego bezpieczeństwa.

Wizyty ojca z dziećmi są naprawdę bardzo sporadyczne, ostatnio widzieli się ponad miesiąc temu i widzę jak mój narzeczony tęskni za dziećmi. Obserwując dzieci kiedy były u nas zauważyłam, że są bardzo zastraszone (np. matka dzieci nie pozwalała nawet podać mi ręki na przywitanie, ani na mnie patrzeć), mój kontakt z nimi jest bardzo zachowawczy, ponieważ chcę dać im czas.

Ze względu na tą całą sytuację kontaktowałam się z psychologiem i odbywałam kilka spotkań, aby wiedzieć jak mogę dotrzeć do tych dzieci oraz sprawić, aby czuły się dobrze. Mój narzeczony również z takiej pomocy korzystał, gdyż nie wiedział jak ma radzić sobie z byłą żoną, poza tym bardzo martwi się o dzieci. Mój narzeczony wielokrotnie próbował porozmawiać, dojść do jakiegoś kompromisu, niestety bezskutecznie, nawet podczas mediacji żadne porozumienie nie zostało zawarte, gdyż matka dzieci wycofała się ze wszystkiego co było ustalone.

Wiemy, że kiedy dzieci nie są wydawane ojcu bardzo często po chwili są zawożone do dziadków lub spędzają czas z wujostwem. Pod adresem zamieszkania dzieci dochodziło do interwencji policji również z powodów nocnych libacji alkoholowych. W związku z takimi sytuacjami oraz patologicznego kłamania i przeinaczania rzeczywistości, bojąc się o dzieci mój narzeczony zgłosił sprawę do MOPRu.

Panie w Ośrodku nie były zbyt życzliwe komentując cyt. ”jest pan mężczyzną i z kobietą nie potrafi sobie pan poradzić?” czy „w tej sytuacji to my nie pomożemy, bo to nie jest sprawa dla MOPRu”.

Dlatego napisaliśmy pismo do Pani Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie i dopiero zostało wszczęte jakieś postępowanie. Niestety nie wiemy na jakim obecnie jest to etapie, pismo zostało złożone w maju, a sytuacja nadal jest bardzo napięta i jedyne co wiemy, to to, że pracownik ośrodka podobno był na rozmowie, na którą wcześniej się umówił z matką dzieci.

Wczoraj mój narzeczony ponownie nie spotkał się z dziećmi na wakacje. Powinny przebywać u niego dwa tygodnie. Narzeczony zauważył, że dzieci są wycofane i smutne, kiedy zwykle cieszyły się na jego przyjazd. Dzisiaj próbowaliśmy skontaktować się z pracownikiem MOPRu prowadzącym sprawę, jednak kontakt ten był dość utrudniony, dopiero po kilku godzinach starań narzeczony dowiedział się czegokolwiek.

Psycholog rozmawiał z dziećmi, ale nie stwierdził nic nieprawidłowego w ich zachowaniu. Rozmowa była przeprowadzana w domu pod obecność matki, oboje dobrze wiemy, że dzieci przy matce zachowują się inaczej niż same.

Niejednokrotnie podczas rozmowy telefonicznej na wideo bały się coś powiedzieć, bo matka stała z boku, a kiedy dzieci są u nas a ich matka dzwoni często nie mają ochoty w ogóle rozmawiać. Swoją drogą takie telefony zdarzają się na każdej wizycie (jeżeli w ogóle dzieci są wydawane), jest to jak sama matka powiedziała “kontrola ojca” dzieci, gdyż musi wiedzieć wszystko co robią, gdzie są i z kim (czy są jakieś osoby oprócz ich ojca). Narzeczony próbował dowiedzieć się od pracownika co może jeszcze zrobić, jednak nie uzyskał żadnej informacji. Martwi nas to “rozpatrywanie sprawy” przez MOPR, ponieważ przy ostatniej wizycie była żona narzeczonego dała mu wyraźnie do zrozumienia, że jego zgłoszenie niewiele pomoże, gdyż umie rozmawiać z pracownikami MOPRu i mówić, co trzeba.

Z moim narzeczonym nikt nie chce rozmawiać. Mam wrażenie, że sprawa jest z góry przesądzona bo to przecież “zawsze były mąż się mści na żonie”, a w rzeczywistości w większości przypadków jest odwrotnie.

Wiemy, że matka dzieci ma doskonałą zdolność przeinaczania rzeczywistości, podczas obecności obcych osób (policja lub inne osoby kontrolujące), udając ofiarę podczas kiedy tak na prawdę jest sprawcą. Naprawdę obawy co do przeprowadzonej kontroli mamy bardzo duże, a chodzi nam o dobro dzieci.

Dzisiejszego dnia ponownie narzeczony napisał pismo do Pani dyrektor MOPR, opisując sytuację, nasze obawy oraz pasywność ze strony prawników. Nie wiemy co możemy jeszcze zrobić. Mój narzeczony praktycznie całkowicie stracił wolę jakiegokolwiek działania. Wszystko czego próbował nie przyniosło żadnego rezultatu. Chciałabym pomóc mojemu narzeczonemu, ponieważ widzę jak on cierpi tęskniąc za dziećmi, ale i martwi się o synów. Wcześniej zdarzało się, że jadąc po dzieci nawet nie mógł się z nimi przywitać i wracał do domu z płaczem. We wrześniu tego roku odbędzie się sprawa w sądzie o kontakty z dziećmi ze względu na to, że nie jest to realizowane zgodnie z wyrokiem innego sądu. Niestety boję się, że to niewiele pomoże.

Była żona mojego narzeczonego czuję się osobą bezkarną, uważa, że skoro wychowuje dzieci to niezależnie od wyroków sądowych to ona może jedynie decydować o tym, czy dzieci będą widziały się z ojcem czy nie.

Dodatkowo nikt nie jest w stanie jej przemówić do rozsądku, gdyż uważa, że jako jedyna ma rację, poza tym wiele sytuacji przeinacza na swoją korzyść i nawet starszy z synów zaczął zauważać, że z mamą jest coś nie tak, opowiadał, że sam nie wie o co mamie chodzi.

Dzieci tak naprawdę są tak jakby pionkami w grze i grając na ich emocjach, wpajając im różne nieprawdziwe rzeczy do głowy odreagowuje frustrację na swojego byłego męża. Patrząc na to wszystko z boku zaczęłam po prostu działać, gdyż mój narzeczony jest już tak zrezygnowany, że nie ma sił na jakiekolwiek działanie. Kiedy próbował coś z tym robić, ciągle tylko słyszał komentarze w swoim kierunku oraz, że dzieci zawsze są przy matce w pierwszej kolejności dlatego musi się przyzwyczaić, bo on jest tylko ojcem i nie ma na nic wpływu.

Kiedy pojawia się jakaś iskierka nadziei entuzjazm szybko opadał, ponieważ nawet wyrok sądu jest niewystarczający, aby matka dzieci zaczęła w końcu umożliwiać dzieciom kontakt z ojcem. Proszę o jakąś poradę co mogę jeszcze zrobić, aby pomóc w takiej sytuacji?

Kategorie
Porady

Dobry Tata szuka Dobrej Mamy, czyli jak po przejściach wybrać najlepszą. Sprawdzony sposób

My tatowie alienowani, nękani i prześladowani przez kobiety bardzo często postanawiamy już nie wiązać się z nikim. Niektórzy jednak nadal lubią kobiety i mają nadzieję, że nie wszystkie są takie, jak ich agresywna i wściekła ex.

Mężczyźni często narzekają, że panie charakteryzują się dużym stopniem materializmu. Znane są przypadki, gdy na portalach randkowych ilość kontaktów mężczyzn, którzy wstawili siebie z drogim samochodem lub z wakacjami w Dubaju, szybowała w górę. To prawda, nie miejmy jednak niewiastom tego za złe, bo tak każe im postępować ich gadzi mózg. Natura powoduje, że kobieta instynktownie wybiera samca, który będzie im i ich (nie w 10%) potomstwu w stanie zapewnić bezpieczeństwo. To znaczy w obecnych czasach pieniądze. Pierwotne instynkty każą im motywować mężczyznę do finansowego rozwoju, dzięki któremu uwiją dobre gniazdko. W dalszej perspektywie wszystko zależy od tego, jak i czy nasza wybranka potrafi to robić skutecznie i subtelnie. Bo my lubimy być motywowani. Inteligentnie.

Zdarzają się przypadki skrajne, gdzie jedynym i głównym celem samicy są zasoby faceta. Taka kobieta jest jak wielka pijawka, której zawsze mało. Ciągle znajduje kogoś, kto ma więcej, lepiej i dalej. Nieustannie kaprysi, marudzi i narzeka, bywa nawet agresywna i ucieka się do rękoczynów, gdy jej koleżanka pojechała na droższe wakacje.

Kobiety są świetnymi aktorkami. Trudno przewidzieć takie zachowanie na początku. Dotąd nie wymyślono sposobu, jak poznać się na takim charakterze zawczasu.

My taki sposób odkryliśmy. I jest bardzo skuteczny

Otóż w fazie zalotów, gdy wszyscy udają, że są piękni, młodzi i bez problemów. Gdy ekscytacja wchodzi na wysoki poziom. Są pierwsze buziaki i przytulania (mniej lub bardziej głębokie 😉 musisz powiedzieć sobie nagle: Stop!

Będziesz musiał kłamać. Ale te kłamstwa na tym etapie są niezbędne dla zachowania spokoju i równowagi w przyszłości. Po związaniu się z panną możesz stać się już bezbronnym łupem. Kłamstwo możemy uznać zatem w tym przypadku za rodzaj altruistycznego wybiegu wobec siebie.

Musisz powstrzymać wszystkie swoje instynkty, pragnienia i zagrać va-bank. Zablefować. Opowiedz swojej nowej fascynacji, że straciłeś masę pieniędzy na giełdzie, że niebawem musisz sprzedać dom, mieszkanie, samochód, cokolwiek. Jesteś spłukany, stałeś się bankrutem, masz długi i zaczynasz wszystko od nowa.

Teraz patrz na jej twarz i zapamiętaj co powie. Pierwsza jej reakcja może zdradzić prawdziwe zamiary i ujawnić rzeczywisty cel jej znajomości z tobą. Jeśli zachowa się przyzwoicie i powie coś w rodzaju:

„Nie martw się. Poradzimy sobie i razem przez to przejdziemy. George Foreman też stracił wszystko i się odbił. Dziś jest milionerem znów”.

Jest duża szansa, że to właściwa kobieta. I może to być ta jedyna pani twojego życia.

Jednak nie poprzestawaj na obserwacji pierwszej reakcji. Bądź czujny. Patrz, co się będzie działo dalej. Jeśli zacznie coraz rzadziej się z Tobą spotykać. Mieć mało czasu. Będzie zapominać odpowiadać na Twoje telefony, gdy wcześniej oddzwaniała natychmiast. Niczym ucięty nożem banan straci dużą część swojego entuzjazmu na Twój widok. To wiedz, że właśnie uratowałeś się przed znacznie większymi problemami w przyszłości. Zaoszczędziłeś mnóstwo czasu, pieniędzy i nerwów.

I co najważniejsze, jesteś znów bezpieczny i przede wszystkim wolny!

Każde rozwiązanie tej sytuacji spowoduje, że to ty wygrywasz.